Wyszukiwarka

Wyszukiwarka

Jesteś tutaj: Start / Patron Szkoły

Patron Szkoły

Artykuły

Kapitan pilot Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski

2016-12-09

Kapitan pilot Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski

Dowódca 121 Eskadry Myśliwskiej w Krakowie.

Zginął tragicznie w pobliżu naszej szkoły podczas walki powietrznej z niemieckimi myśliwcami prawdopodobnie 7 września 1939r.

 

Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski urodził się 9 marca 1906 r. w Krakowie, w rodzinie leka­rza dentysty. Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum Nr IV im. Henryka Sienkiewicza w Krakowie, do którego uczęszczał w latach 1916 -1924, wstąpił w 1927 r. do oficerskiej szkoły piechoty. Po 2 latach przeniesiony został do Szkoły Pod­chorążych Lotnictwa w Dęblinie, którą ukończył w 1930 r., i jako pilot rozpoczął służbę w jednost­kach lotniczych. Wylatał setki godzin, kolejno w 3. Pułku Lotniczym w Poznaniu, potem w 2. Pułku Lotniczym w ro­dzinnym Krakowie. 10 października 1936 r. ożenił się z lwowianką - Julią Zaturską, z zawo­du nauczycielką. Po ślubie wraz z małżonką zamieszkali w Krakowie przy ulicy Dunajewskiego 6.

W chwili wybuchu II wojny światowej był do­wódcą 121. Eskadry Myśliwskiej, składającej się z 10 samolotów PZL P.11c stacjonujących na lotniskach w Balicach (6) i Bielsku Białej (4), wchodzącej w skład III Dywizjonu Myśliwskiego Armii „Kraków". Głównym zadaniem dywizjonu była osłona wojsk lądo­wych przed atakami lotnictwa niemieckiego oraz rozpozna­nie i zwalczanie przemieszczających się oddziałów wroga (również w obszarze operacyjnym Armii „Lublin” – Góra Kalwaria, Dęblin, Puławy, Annopol).

 

 W dniu 2 września 1939 r., w godzinach przedpołudniowych, polskie samoloty myśliwskie stoczyły nad Zwoleniem zwycięską bitwę z niemieckimi bombowcami i osłoną myśliwców, zmusza­jąc samoloty wroga do zrzucenia bomb na pola poza miastem i ucieczkę z rejonu walki. Niemcy, w odwecie za porażkę, doko­nali trzy dni później nalotu w sile 5 bombowców, zrzucając na miasto dziesiątki bomb burzących i zapalających. Bombardowanie poza zniszczeniem budynków spowodowało również liczne pożary, które przez kilkadziesiąt godzin trawiły wszystko, rozświet­lając nocne niebo krwawymi łunami. Straty były ogromne. W gruzach legło kilkadziesiąt domów i obiektów gospodarczych. Wielu mieszkańców opuściło swoje domostwa, szukając schronienia w pobliskich wioskach.

 Takie były początki II wojny światowej na ziemi zwoleńskiej, w której swój bohaterski udział zaznaczyli polscy lotnicy. Jednym z tych, którzy zginęli w walce, był kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski. W chwili wybuchu II wojny światowej był dowódcą 121. Eskadry Myśliwskiej wchodzącej w skład III/2 Dywizjonu Myśliwskiego, którego numeracja wskazuje, iż wywodził się z 2. Pułku Lotniczego w Krakowie. Od 2 września 1939 r. eskadra rozpoznawcza i III/2 Dywizjon Myśliwski zostały odkomenderowane z Armii „Kraków” do dyspozycji naczelnego dowódcy lotnictwa i OPL. Nowym miejscem ich bazowania był dębliński węzeł lotnisk, a później lubelski. 3 września 1939 r. dywizjon został przebazowany na lotnisko Podlodów koło Dęblina, a 6 września na lotnisko polowe Kraczewice, skąd prowadzono intensywne patrolowanie obszaru w rejonie Wisły od Dęblina po Solec.

 Odtworzenie wydarzeń, które miały miejsce 70 lat temu było możliwe praktycznie tylko dzięki relacjom naocznych świadków. Centralne Ar­chiwum Wojskowe nie posiada w swoich zbiorach dokumentów dotyczących udziału Armii "Kraków" w kampanii wrześniowej 1939 r., ponieważ zaginęły w czasie działań wojennych. Dostępne w różnych krajowych opracowaniach informacje opisujące prze­bieg kampanii, w wielu wypadkach oparte na niesprawdzonych źródłach, nie są wolne od błędów i pomyłek. Dotyczy to również okoliczności śmierci kpt. T. Sędzielowskiego, który, jak podają zgodnie wszystkie opracowania historyków lotnictwa, miał zginąć w dniu 8 września 1939 r. omyłkowo zestrzelony przez własną artylerię przeciwlotniczą w rejonie Puław. Ta błędna teza jest prawdopodobnie pokłosiem relacji kpt. pil. Tadeusza Rolskiego, dowódcy III/4 Dywizjonu Myśliwskiego, który jako pierwszy winą za śmierć kpt. Sędzielowskiego obarczył oficera dowodzącego artylerią. Brak jest jednak jakichkolwiek dowodów, które potwierdziłyby ten fakt. Z meldunków ppłk. dypl. Zenona Wzacnego, dowódcy 1. Pułku Strzelców Pieszych (WBPM) wynika, że most w Puławach 8 września nie był wogóle bombardowany, co potwierdzają także dokumenty niemieckie. Również w dziennych sprawozdaniach informacyjnych II Oddziału Sztabu Naczelnego Wodza nie ma wzmianek o zestrzeleniu własnych samolotów. Brak też informacji o próbie pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności karnej za spowodowanie olbrzymich strat w III/2 Dywizjonie Myśliwskim (23% stanu latającego). Nie ma także naocznych świadków, którym bez wątpienia nie umknąłby fakt zestrzelenia polskich samolotów.

 Z pisemnych oświadczeń pięciu mieszkańców Załaz i Zamościa Nowego - wiosek zlokalizowanych w rejonie walki i rozbicia się samolotu z kpt. T. Sędzielowskim, którzy byli bezpośrednimi świadkami powietrznych zmagań, wyłania się zupełnie inny obraz wydarzeń. Z zeznań ich wynika, iż w dniu 7 września 1939 r. w godzinach popołudniowych od strony Wisły zaczęły przemieszczać się na niewielkiej wysokości, pozwalającej rozróżnić znaki rozpoznawcze na skrzydłach, trzy polskie samoloty myśliwskie i cztery niemieckie. Samoloty toczyły ostrą walkę, strzelając do siebie.

W pewnej chwili dwa niemieckie i dwa polskie samoloty znikły z pola widzenia obserwatorów. Ten, który pozostał, zaatakowany od czoła przez jedną z maszyn wroga, zapalił się i spadł na ziemię. Pilot nie wyskoczył z maszyny, być może był ranny, bądź też wysokość była za niska na użycie spadochronu, ale zdążył jeszcze, zgodnie z przyjętą w takich sytuacjach procedurą, wyrzucić z kabiny swoje dokumenty, które potem znaleziono niedaleko miejsca upadku samolotu. Po uderzeniu w ziemię samolot palił się aż do samo ugaszenia. W rejonie upadku samolotu zgromadziło się wielu mieszkańców okolicznych wiosek. Z wraku maszyny wyjęto znacznie spalone ciało lotnika i pogrzebano na miejscu katastrofy. Po kilku tygodniach, gdy walki w tym rejonie ustały, za zgodą ks. Adama Powęski z Łagowa trumnę przewieziono na cmentarz parafialny i tam dokonano chrześcijańskiego pochówku. Władysław Szymanek, kowal z Zamościa, z ocalałego aluminiowego dźwigara skrzydła samolotu wykonał krzyż, który postawiono na grobie pilota. Znalezione dokumenty pozwoliły na ustalenie jego tożsamości i powiadomienie rodziny o okolicznościach jego śmierci.

 Relacje tych świadków znalazły potwierdzenie w dokumentach wojennych. Ze skrupulatnie prowadzonych niemieckich archiwów wojskowych, do których dotarli czescy historycy lotnictwa, a wyniki swoich badań ogłosili w 2007 r. wynika, że w dniu 7 września, w godzinach między 12 a 17 - osiem niemieckich Messerschmittów Bf 109 osłaniało bojowe akcje jedenastu Heinkli He 111- średnich bombowców, których zadaniem było bombardowanie obiektów w rejonie Puław i Dęblina. Około godz. 15.00 – 16.00 po wykonaniu pierwszego zadania, niemieckie samoloty zostały w rejonie Puław ostrzelane przez naszą artylerię przeciwlotniczą, zaatakowane przez myśliwce P.11 i rozproszone. Grupa czterech Me nawiązała walkę z trzema P.11c ze 121. Dywizjonu. W jej wyniku zestrzelony został samolot pilotowany przez kpt. T. Sędzielowskiego. Piloci dwóch pozostałych maszyn z powodu braku paliwa i uszkodzeń byli zmuszeni do awaryjnego lądowania: w rejonie Ciepielowa - samolot kpr. pil. Mariana Futro, a w rejonie Skarżyska Kamiennej - samolot pilotowany przez podchorążego pil. Władysława Chciuka.

Data 7 września 1939 r., która budzi pewne zastrzeżenia wśród osób interesujących się historią lotnictwa podczas II wojny światowej, znajduje swoje potwierdzenie w zeznaniach wszystkich naocznych świadków, jak i również w akcie zgonu wystawionym przez proboszcza parafii Łagów. Data ta widnieje jako oficjalna data śmierci kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego na nagrobku pilota.

Jeśli chodzi o dalsze losy 121. Dywizjonu, to po śmierci T. Sędzielowskiego obowiązki dowódcy eskadry przejął w dniu 9 września jego dotychczasowy zastępca ppor. pil. Wacław Król. Dywizjon dalej wykonywał zadania bojowe wynikające z potrzeb frontowych Armii " Kraków". Po wkroczeniu w granice Rzeczypospolitej jednostek Armii Czerwonej, w dniu 17 września z rozkazu Naczelnego Dowódcy Lotnictwa samoloty dywizjonu odleciały do m. Czerniowce w Rumunii. Według Biura Historycznego Lotnictwa w Londynie w czasie całej kampanii wrześniowej piloci 121. eskadry zestrzelili 4 niemieckie bombowce (dwa Dorniery 17 i dwa Heinkle 111), samolot zwiadowczy Henschel Hs 126 i uszkodzili 4 samoloty wroga: 2-He 111. 1- Ju 87. 1- Me . 111. Straty własne - 3 pilotów z 12 osobowego stanu i 5 samolotów, 5 maszyn ewakuowano do Rumunii. Po zakończeniu kampanii piloci rożnymi drogami przedostawali się do Francji, a następnie Anglii, gdzie brali udział w walkach z Niemcami.

Ppor. Wacław Król byt jednym z dowódców Dywizjonu Myśliwskiego 302. Wziął rewanż za śmierć swojego dowódcy i kolegi: ma na swoim koncie 9 zestrzelonych samolotów wroga. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju.

 

 

 

 

 

 

Źródła:

  1. Zbigniew Fijałkowski, Przyczynek do historiografii działań III/2 Dywizjonu Myśliwskiego w dniach 3-9 września 1939 r.
  2. Łukasz Łydżba, Krakowski III/2 Dywizjon Myśliwski, Poznań 2012
  3. Potwierdzone notarialnie zeznania naocznych świadków będące w posiadaniu Publicznego Gimnazjum im. kpt. pil Tadeusza Sędzielowskiego w Wólce Zamojskiej.
  4. Dokumentacja dotycząca narodzin, małżeństwa, edukacji i śmierci kpt. pil. Tadeusza Sędzielowskiego będąca w posiadaniu Publicznego Gimnazjum w Wólce Zamojskiej.
Czytaj więcej o: Kapitan pilot Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski

Galeria




Statystyki

  • Odwiedziło nas: 47593
  • Do końca roku: 43 dni
  • Do wakacji: 215 dni

Kalendarium

Niedziela, 2018-11-18

Imieniny: Klaudyny, Romana